Cóż może być lepszego na leniwe wakacyjne (jeszcze!) drugie śniadanie od jagodzianki? I to nie pierwszej lepszej, ale takiej domowej z finśkiego przepiśnika. Już na pierwszy rzut oka widać, że od tradycyjnych jagodzianek do których tak się przyzwyczailiśmy, różni je to, że farsz jest widoczny, a nie ukryty wewnątrz bułeczki. Finlandczycy posypują również brzeg bułeczek cukrem perlistym, który jest gruby i przyjemnie kruszy się pod zębami. Ja niestety nie miałam takiego wynalazku pod ręką i zastąpiłam go cukrem trzcinowym.
Najlepiej zrobić drożdżówki tuż po śniadaniu i cieszyć nimi na drugie śniadanie (i jeszcze później po obiedzie ;))
Odkąd hoduję w ogródku własne zioła, zaczęłam je bardziej doceniać. Polubiłam i poznałam smak m.in melisy cytrynowej, którą obecnie dokładam do każdej porcji zjadanych owoców. Mimo że nie występuje w tej potrawie, chciałam o niej wspomnieć, bo naprawdę wnosi dużo do kuchni. W przepisie na ziołowe placuszki występuje natomiast popularna bazylia. Uwielbiam jej smak i może również dlatego placki tak mi smakowały. Są naprawdę ciekawe w smaku, a najlepsze maczane w ziołowym dipie, w którym jest prawdziwa ziołowa wariacja: tymianek, oregano, mięta i ponownie bazylia. Jeśli zabraknie wam jakiegoś zioła lub za którymś nie przepadacie stwórzcie swoją własną wersję dipu i włóżcie do niego swoje ulubione zielsko.
Pewnie większość z was zna smak fasolki szparagowej, obtoczonej w bułce tartej. Chociaż to proste danie świetnie się sprawdza, polecam wam spróbować tej sałatki. Oblepiona czosnkiem fasolka nabiera nowego wymiaru. Dodatkowo towarzyszą jej pomidorki cherry, które nadają całości soczystości i pięknego koloru. Bułka tarta została zastąpiona pokruszonym, podpieczonym chlebem, dzięki czemu w czasie jedzenia, fajnie chrupie po zębami.
Za każdym razem gdy przeglądałam internetowe przepisy i natykałam się na kurczaka tikka masala mówiłam sobie, że czas go przygotować. Moje podchody do niego zaczęły się już pół roku temu. Mam w domu jednak kilku przeciwników takich "gulaszowatych" dań, dlatego nie było okazji go przygotować. Kilka dni temu nie było tych dwóch niejadków na obiedzie, dlatego śmiało możnabyło przygotować masalę. I co się okazało? Wyszła przepyszna i co szokujące zasmakowała nawet mojemu tacie (jednemu z tych potrawkowych niejadków), który załapał się na spróbowanie potrawki. Mam nadzieję, że przekonało was to byście i wy zrobili kurczaka tikka masala.
Panna cotta, czyli delikatny deser na śmietanie, jednak u mnie-bez śmietany. Przygotowałam ja na bazie serka na sernik. Próbowałam kiedyś prawdziwej panna cotty, dlatego smiało moge powiedzieć, że ta jej dorównała. Okazało się, że śmietana wcale nie jest potrzebna, by uzyskać tę kremową, porządaną konsystencję. Jej słodycz jest idealnie wywarzona dzięki lekko cierpkiemu musowi z czarnej porzeczki. Ja użyłam domowego ekstraktu waniliowego, który nie jest tak intensywny jak sklepowy, dlatego go nie szczędziłam. Radzę dodać najpierw jego mniejszą ilość, np. 2 łyżeczki i w razie potrzeby dodać więcej.
Przepis na chłodnik z botwinki, jak i na krem z buraka cieszy sie dużą popularnością. Nie wiem czy to przypadek, czy mamy tu po prostu miłosników buraków (jeśli tak, witajcie w grupie). Mam nadzieje, że ten przepis równiez przypadnie wam do gustu. Ten chłodnik jest przygotowany na bazie tartych buraków, przez co przypomina mi zupę buraczkową z dzieciństwa.
Może cię również zainteresować chłodnik z botwinki
Chleb powstał w ramach wspólnego wypiekania i okazał się jak znalazł do przygotowania na śniadanie. Dzięki temu, że wyrasta przez noc, możemy go wstawić do piekarnika następnego dnia rano i już po godzinie cieszyć jego smakiem. Dzięki wyrastaniu w lodówce, chleb ma lepszy smak, lepiej wyrośnięty miękkisz, niż ten, który wyrastałby w cieple. Nacinanie zimnego chleba staje się również znacznie łatwiejsze.
Przepis podaje składniki na 2 bochenki, ja przygotowałam chleb z 2/3 porcji i włożyłam do większej foremki.