Cóż może być lepszego na leniwe wakacyjne (jeszcze!) drugie śniadanie od jagodzianki? I to nie pierwszej lepszej, ale takiej domowej z finśkiego przepiśnika. Już na pierwszy rzut oka widać, że od tradycyjnych jagodzianek do których tak się przyzwyczailiśmy, różni je to, że farsz jest widoczny, a nie ukryty wewnątrz bułeczki. Finlandczycy posypują również brzeg bułeczek cukrem perlistym, który jest gruby i przyjemnie kruszy się pod zębami. Ja niestety nie miałam takiego wynalazku pod ręką i zastąpiłam go cukrem trzcinowym. Najlepiej zrobić drożdżówki tuż po śniadaniu i cieszyć nimi na drugie śniadanie (i jeszcze później po obiedzie ;))




